piątek, 4 grudnia 2015

Kto lubi słonie i kwiaty?




Książka jest dosyć nietuzinkowa - opowiada historię przyjaźni malutkiego Słonia i Kwiatka, który nie chciał tkwić w jednym miejscu. Autorem jest wspaniały Brian Patten - jak dla mnie jeden z najlepszych twórców książek dla dzieci, które mają w sobie to "coś". Mocną stroną książki są ilustracje - wyglądają, jakby wyszły spod rączek małych Czytelników. "Słoń i Kwiat" jest naprawdę inna od wszystkich i wyjaśnia takie sprawy, jak na przykład ta: dlaczego małpy jedzą banany? Oczywiście, po to, by słońce wzeszło i zaszło. To przecież oczywiste!
Zakochałam się w tej i innych książkach Briana Pattena. Przytoczę teraz wstęp:

Jaka jest ta książka? Jest prosta i krótka. Czasem zabawna i przeważnie radosna. To tylko zmyślenie, bo dżungla, w której dzieją się te historie, nigdy nie została naprawdę odkryta. (...) Dlaczego została napisana? Została napisana, bo nie istniały przedtem Plimkiplumki ani Ptaki Kaputki, ani Świnie Chodzące boczkiem, ani Lasy promieni księżycowych. A teraz istnieją. (...) A dla jakich dzieci (została napisana)? Dla tych, które nie potrafią czytać, i dla tych, które potrafią czytać, i dla tych, któe czytać nie będą, a będą słuchać, i dla pewnej dziewczynki, która ma teraz pięć lat (...) i która chciała pójść z kwiatem na spacer i spytała, dlaczego kwiat nie może się poruszać. A teraz może, za każdym razem, kiedy ona weźmie tę książkę do ręki.


W dżungli, która była prawie puszczą,
I w puszczy, która była prawie lasem,
I w lesie, który był prawie ogrodem,
Mieszkał sobie Słoń i 
Kwiat, i Świnia, i Żyrafa oraz
Ptak Kaputek. Była tam też
Hiena i Plimkplumek, i były również
Małpy; 
            i naturalnie
                                był tam
Las Promieni Księżycowych i Srebrna
Mrówka, której śniła się cisza, i
Rzeka, która opowiadała
                                         najniezwyklejsze
                                                                     historie.


Uff, trochę tego jest, ale ten wstęp to taka cudowna przemowa do dzieci. Kocham tą książkę i będę kochać. Uczy ona, jak przyjaźń jest w życiu ważna, nawet, jeśli jest się pięciocentymetrowym słoniem lub kwiatkiem, któremu nie chciało się stać w miejscu. Jedyne, co mi trochę nie pasuje, to... Wszystko mi pasuje. Ode mnie 9/10 gwiazdek.


Wrocławska Drukarnia Naukowa PAN, 76 stron, 22x22, cena ok. 34 zł, autor: Brian Patten, przekład: Piotr Sommer

LISTY DO M.2 - filmowa recenzja

Byłam wczoraj na "Listach do M.2", i powiem szczerze, że jestem zachwycona. Film świetny, ciekawa fabuła, może trochę zbyt wiele wątków, ale w tej komedii są one wzajemnie połączone. Nie oglądałam części pierwszej, ale planuję to zrobić jutro.
Film przedstawia miłosne perypetie bohaterów pierwszej części, o cztery lata starszych.
Wieeeeelki plus za Mela Gibsona - Tomasz Karolak spisał się świetnie. On i filmowa Karina Lisiecka po prostu zawładnęli filmem. Nie chcę wam za dużo zdradzać, po prostu polecę wam wyjście do kina. Naprawdę warto go obejrzeć.
Minusy: zbyt wiele wątków, dużo akcji na raz, za krótki czas trwania
Plusy: wszystko łączy się ze sobą, ciekawa fabuła, świetnie dobrani aktorzy.
Werdykt: Cud miód i malina!

Zapraszam do kin!

środa, 2 grudnia 2015

Co z jesienną chandrą? - PORADNIK

Mimo, że jesień to przeważnie deszczowa i szara pora roku, to jednak jest magiczna. Jak odkryć tą magię? Oto mój poradnik na długie, jesienne wieczory. A, co mi tam - nawet i na zimowe!

1. Wstaw wodę na herbatę

2. Przygotuj swój ulubiony kubek

3. Znajdź ciepły koc

4. Zapal lampkę

5. Weź jakąś ciekawą książkę...

6. Usiądź wygodnie w fotelu, rozkoszuj się herbatą i... czytaj. To najlepszy sposób na zabieganie i chandrę!




Uwaga, jutro dosyć niecodzienny post, bo nie o książce, a o... filmie. Jeśli jesteście ciekawi filmu "Listy do M. 2", to wpadnijcie jutro - ewentualnie pojutrze, gdyż zbyt długie stosowanie mojego poradnika powoduje rozleniwienie i niechęć do wszystkiego innego:)